kiedy nie ma światła

ściemnia się
nienazwane ciągnie w dół
i włóczę się w kółko
jak z zawiązanymi oczami

myśli rozbijają  obóz
przetrwania

podkładam ogień
pod deszcz
i wydmuchuję kółka z dymu
rozum stymuluje iskry
słowa przeciągają się
z ust
szukając wyjaśnienia

kiedy zmienią skórę
poliżę je grzesznie

Paweł P.
12 april 2011 at 13:17

żeby móc wkroczyć w świat wiersza potrzeba punktu od którego mógłbym rozpocząć wędrówkę, tymczasem tutaj czytelnik też włóczy się w kółko z zawiązanymi oczyma. Podoba mi się określenie "myśli rozbijają obóz".

report

oczy jak pustynia
12 april 2011 at 16:10

dzięki. w przyszłości wezmę to pod uwagę:-)

report

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
13 april 2011 at 22:35

Na pewno odbieram go po swojemu, bardzo subiektywnie. Dla mnie jest genialny. Dziś moje zamyślenie wędrowało po klimatach trudnych, wędrowało po chwilach czasu prób dla mojego życia. Uświadomiłem sobie, że w tych tak decydujących chwilach mojego życia ja zamiast wytrwać w postanowieniu, w decyzji, ostać się nie wzruszony ja po prostu zatrzymywałem się i przeczekiwałem budując w okół filozofię przetrwania"słowa przeciągają się z ust szukając wyjaśnienia kiedy zmienią skórę poliżę je grzesznie" Dzisiaj postanowiłem, że następnym razem muszę po męsku wytrwać i przejść robiąc swoje po mimo... I teraz ten wiersz taka strzała prosto w serce, to tak jakby Bóg przez te słowa przemówił. Jestem wdzięczny.

report

oczy jak pustynia
13 april 2011 at 23:03

nawet nie wiesz...jak mi miło:-).wiersz także kłania się nisko:-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register