wiedziałam że cię spotkam
jesienią
pomiędzy liści szelestem
a powrotem
czy czarna parasolka
może łapać motyle
te ulotne chwile
pajęczynowych myśli
co teraz z tą energią
zgromadzoną
na przedmieściach
straconych chwil
pojawiłeś się z tak
ogromnym bagażem
uczuć
czy udźwignę ten
ciężar
mężczyźni którzy otarli się
o moją przestrzeń
nie przekroczyli progu
stoisz na granicy dotyku
na parapecie
drozdy Lynch’a
/co teraz z tą energią / zgromadzoną / na przedmieściach / straconych chwil/, piękne! Podobają mi się te przedmieścia. /mężczyźni którzy otarli się / o moją przestrzeń / nie przekroczyli progu /, właściwie wiersz mógłby skończyć się na tych dwóch strofach są najlepsze! Wiesz, tak mi się skojarzyło /parasol nie chroni od łez/... Twój wiersz taki nastawiony na dotyk, ale ...Hmmm, więcej w nim braku światła aniżeli w czerni!
zgłoś
W filmie " Blue Velvet " pojawienie się drozdów zwiastuje normalność i spokój, zwiastuje nadzieję... dlatego stoi na granicy dotyku i muszą być drozdy. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam liści szelestem;-)))
zgłoś