Sterany bezkresem pechowych trudności,
nieszczęściem rozdarty, błogością wabiony,
wierzyłem w istnienie natchnionej oazy,
ze słodką królewną w pałacu wyśnionym.
Wiersz bywał posłańcem, gołąbkiem pokoju
noszącym poufne zwierzenia miłosne
i chociaż szron srebrzył już skronie klarownie
z jesieni wprost wszedłem w budzącą się wiosnę.
Ktoś może nie wierzyć w zwieńczenia bajkowe,
choć mnie się w dzień jasny, na jawie zdarzyło,
że pałac, księżniczkę, złoconą karocę,
spotkałem na drodze bo tak chciała miłość.
ładny, pogodny dwunastozgłoskowiec ze średniówką, ostatniej strofie w pierwszym wersie masz jedenaście sylab zmieniłabym "można nie wierzyć" na np.ktoś może nie wierzyć by zachować melodię i ilość sylab:))
zgłoś
Moje przeoczenie - pech, bo co prawda, to nie grzech.
zgłoś
skąd ja to znam .. lekko i dobrze -czyta się :))
zgłoś