17 września 2011

poezja

Weidorje
Weidorje

Kabulima (Lima VII)

Przebudzenie
(sine fizjonomie gór
skłoniły się ku miastu)
niedomknięte powieki sklejają
bure resztki krajobrazu
cudownie ocalone
pomimo tłustej mgły
myśli krążą złośliwie
wokół jednego pytania:
morze? skąd tu nagle morze?
(nieznośna lepkość bytu
wsącza się każdą szparą)
tu tylko pustynia
i deszczu nigdy nie ma
więc może to…
Kabulima?


Lima, grudzień 2010

Istar
17 września 2011 o 22:09

oj oj oj jeśli pytajniki to po co "wokół jednego pytania" :) i ta nieznośna lekkość tfu lepkość bytu... miłego :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się