15 listopada 2010

poezja

Margot
Margot

śmierć przychodzi tylko raz

ten kto zamki podpala i psy spuszcza na łowy
a potem z triumfem niesie łeb zabitego śpiewając
ten kto za dnia nosi białe rękawice
skrywając niecność dłoni wyrzeźbionej sztyletem
śpi spokojnie z czarną aureolą ciemności
nienasyconej pożogą
i w martwe oczy studni zaglada
gdzie zatopione ostrze uderza w kamienne spojrzenie

kiedy zmartwych otworzę serce chwycę wiatr
co od południa przygnał woń spalenizny
i wściekłe psy zakuję w łańcuchy
ciągnąc po czarnym niebie
sny rozerwę na strzępy a noc uczynię przyjaciółką
wierniejszą od kochanka i zgaszę gwiazdy
żeby już nigdy nie prowadziły do mnie

Mirek Dębogórski
15 listopada 2010 o 22:39

Wystarczy nie myć okien a gwiazdy zgasną. Wierszyk fajny. Pozdrawiam.

zgłoś

Waldemar Kazubek
20 listopada 2010 o 04:34

Nie myję, nie gasną (to tak obok wiersza, do komentarza, przepraszam Margot - wiersz za trudny - pozdrawiam)

zgłoś

Withkacy
16 listopada 2010 o 09:20

Margot i to jest to, rozumiesz ;)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
16 listopada 2010 o 22:06

bene

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
18 listopada 2010 o 09:44

Czyta sie jak basn. Śmierc nie ma dostępu do takiech wierszy:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się