18 czerwca 2010

poezja

Colett
Colett

tamten wieczór

przestawała z tym walczyć
nawet stare zwierciadło
korzystało z okazji
gdy pragnął

***

odkrywając sens karmy
pośród wonnych kadzideł
zmieniał myśli z bezwładnych
w bezwstydne

zanim zenit z nadirem
żar odkryły w jej skardze
odbierała przybyłem
jak mantrę

dłonie w ciszy błądziły
utrwalając w pamięci
zakazane rewiry
by zwieńczyć

***

wieczór witał poranek
senną chwilą po burzy
blaskiem świec kołysanej
odurzył

Mariusz J.
8 lipca 2010 o 10:49

mogę powtórezyć wszystko co napisałem w poprzednim komentarzu:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się