11 lutego 2011

poezja

marka
marka

MAŁY KSIĄŻĘ

Wiedziałem
świat sie zapadnie
jak świszcząca gruźlicą
klatka piersiowa żebraka

Widziałem - tyle razy - miłość
proszącą o garść uczucia
rozpaczy dotykałem
chłodem porannej rosy

A teraz znalazłem drogę i stoję boso
czekając na przybycie
czarnego stada wron
pogrążonych w chaosie

Waldemar Kazubek
11 lutego 2011 o 12:54

Gdyby stado wron było pogrążone w chaosie, to by do siebie dobijały. Jest metoda w tym szaleństwie! A wiersz? Cóż - doniosły! Ale czy jest w stanie unieść cokolwiek poza swoją patetyczną formą?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się