Wiedziałem
świat sie zapadnie
jak świszcząca gruźlicą
klatka piersiowa żebraka
Widziałem - tyle razy - miłość
proszącą o garść uczucia
rozpaczy dotykałem
chłodem porannej rosy
A teraz znalazłem drogę i stoję boso
czekając na przybycie
czarnego stada wron
pogrążonych w chaosie
Gdyby stado wron było pogrążone w chaosie, to by do siebie dobijały. Jest metoda w tym szaleństwie! A wiersz? Cóż - doniosły! Ale czy jest w stanie unieść cokolwiek poza swoją patetyczną formą?
zgłoś