1900, galicyjska wioska
Córko, jeśli wyjdziesz za Cygana,
nie wejdziesz więcej do mojego domu.
Anielciu, jeśli pokochasz obcego
(och, jaki on przystojny!)
spalisz przed sobą do nas wszystkie mosty.
Polko, jeśli poślubisz przybłędę,
twoje potomstwo będzie kardynalnym błędem.
1904, liniowiec bremeńskiego przewoźnika przez Atlantyk
Kapitanie, mój synek Stefcio strasznie kaszle, umrze
jeśli pozostanie w ładowniach na dnie statku.
Proszę Pani, nie możemy trzymać ciała na pokładzie.
Mamy dla Pani worek, sznur, kamienie.
Boże, dajesz i odbierasz. Proszę, nie przestawaj dawać.
1907, Chester, Pensylwania
Panie, jeśli będzie chłopiec, pozwól, że nazwę go Stefan.
1915, Wilmington, Delaware
Stefciu, Ameryka Ameryką, ale z matką rozmawiaj po polsku.
1962, Nowy Jork
Stefciu, mnie się już nie uda, ale ty obiecaj, że pojedziesz do Polski.
Jeśli odnajdziesz grób dziadków, uklęknij, zmów pacierz.
Piekna poetycka opowieśc. W stylu w jakim lubię. Wielki plus:):)
zgłoś
PS Olku jedyne co mi sie wadzi w drugiej cząstce "do nas" wstarczy msz wszystkie mosty .
zgłoś
tekst jeszcze goracy, wydawalo mi sie, ze do nas powinno byc, bo inne mosty nie beda spalone (bo to sa mosty przed soba raczej niz za soba)
zgłoś
dziennik podrozy przez czas....
zgłoś
Żeby wszystko było jasne: Kim jest Stefcio na statku? Mężem zapewne, który kaszle, ale nie umiera, bo trzy lata póżniej rodzi sie syn Stefcio. Chyba że w międzyczasie zaszły jakieś inne, nieprzewidziane wypadki.
zgłoś
dodalem synka w tekscie acz niechetnie, ale rozumiem, ze moglo byc niezbyt jasno
zgłoś