3 sierpnia 2011

poezja

Florian Konrad
Florian Konrad

Back from black

koniec żałoby
wracasz do domu, jeszcze bledsza
pełna pyłu, podobno ze świeżo spadłych gwiazd
po drodze strącasz dwadzieścia trzy gramy duszy
cholerny lipiec- wyrósł nie w porę
 
mijasz identycznych ludzi, pożółkłe fotokopie
wszyscy stoją z otwartymi ustami, milczą
jakby wiedzieli że twój głos pochodzi z nocy 
nie istnieje przed zmrokiem
zbyt szybko zmienia się w popiół
jakby znali go już wcześniej
słyszeli nad brzegami
 
zostawiasz im podkowę na szczęście
rysunek nagiej dziewczyny
wyryty na skórze starą spinką
i kilka zaschniętych serc, brudne portrety 
niewiele
cholernie dużo

Gabriela Kuźma
3 sierpnia 2011 o 16:41

jakoś mnie nie wzrusza

zgłoś

Florian Konrad
3 sierpnia 2011 o 16:56

heh, a kto powiedział, że ma wzruszać, wywoływać sliozy, że tekst ma iść utartymi, grafomańskimi szlakami ,,żeganaj, nigdy cię nie zapomnę, smutno bez ciebie, uwielbiam cię"???? Kto powiedział, że mam się bawić w taką sztampę?

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
3 sierpnia 2011 o 17:53

cięcie, a raczej odcięcie tępym ostrzem. niezły sznyt, podoba mi się.

zgłoś

Florian Konrad
3 sierpnia 2011 o 18:00

to fajnie

zgłoś

Joanna Danuta Bieleń
3 sierpnia 2011 o 18:18

Interesujący wiersz. Zatrzymał i wzruszył.

zgłoś

Szel
3 sierpnia 2011 o 20:24

o!!1 to ten zapowiadany wczoraj wiersz:)) poprosze Florciu o przytlumaczenie tytulu najpierw...wiem tylko ze to cos czarnego?

zgłoś

Powrót z czerni...

zgłoś

"(...) brudne portrety/niewiele/cholernie dużo" - to megagigantycznie centralnie dużo... jak poezji w tym, co piszesz...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się