|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (511) Prose (226) Diary (9) Photography (279) Graphics (73) Books (14)
About me Friends (1) | |
koniec żałoby
wracasz do domu, jeszcze bledsza
pełna pyłu, podobno ze świeżo spadłych gwiazd
po drodze strącasz dwadzieścia trzy gramy duszy
cholerny lipiec- wyrósł nie w porę
mijasz identycznych ludzi, pożółkłe fotokopie
wszyscy stoją z otwartymi ustami, milczą
jakby wiedzieli że twój głos pochodzi z nocy
nie istnieje przed zmrokiem
zbyt szybko zmienia się w popiół
jakby znali go już wcześniej
słyszeli nad brzegami
zostawiasz im podkowę na szczęście
rysunek nagiej dziewczyny
wyryty na skórze starą spinką
i kilka zaschniętych serc, brudne portrety
niewiele
cholernie dużo
jakoś mnie nie wzrusza
report
heh, a kto powiedział, że ma wzruszać, wywoływać sliozy, że tekst ma iść utartymi, grafomańskimi szlakami ,,żeganaj, nigdy cię nie zapomnę, smutno bez ciebie, uwielbiam cię"???? Kto powiedział, że mam się bawić w taką sztampę?
report
cięcie, a raczej odcięcie tępym ostrzem. niezły sznyt, podoba mi się.
report
to fajnie
report
Interesujący wiersz. Zatrzymał i wzruszył.
report
o!!1 to ten zapowiadany wczoraj wiersz:)) poprosze Florciu o przytlumaczenie tytulu najpierw...wiem tylko ze to cos czarnego?
report
Powrót z czerni...
report
"(...) brudne portrety/niewiele/cholernie dużo" - to megagigantycznie centralnie dużo... jak poezji w tym, co piszesz...
report