26 lutego 2011
Niebozgon
wychodzę chwilę po dwudziestej trzeciej
zostawiam pod paznokciami obcego mężczyzny
ciebie - czarny, gorący koralik
kobietę ze szkła i pulsu
z góry, kamiennym bielmem
zerka satelita. tarcza odbija zimne światło
jest ślisko i odnoszę wrażenie, że po ulicy
płynie prąd, gdzieś musi być przebicie
wypluwam przechodnią śmierć, pocisk z papieru
drży w nim próbka człowieka
strzępki włosów, skóra, usta wykrzywione w grymasie
nie zapijam by wyrosło to - to w kimś innym
może uda się wrócić
w końcu to tylko świat, sen niewidomego o kolorach
czego tu się bać? na dobrą sprawę
wszystko powstało z jednej skały
- nie wiem, panie
ale tam pod ziemią było kiedyś miasto
dużo ludzi
mieli nawet poetę. dużo pił, powiesił się
- mówi staruszka
gdy pytam o drogę do domu
25 lutego 2026
wiesiek
25 lutego 2026
smokjerzy
24 lutego 2026
Misiek
24 lutego 2026
wiesiek
24 lutego 2026
ais
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Jaga
23 lutego 2026
wiesiek
22 lutego 2026
sam53