jak rzeźba znaleziona
rzeczny kamień
na wpół
zakopany w życiu
słucham i czekam
czekam i słucham
słyszę głosy i szumy
rzucają na mnie cień
wielkie ptaki wyobraźni
przesuwają się o moje boki
piaski byłych potęg
chodzi po mnie słońce
pokrywając białą kredą
to wszystko czego pamiętać
nie warto nie można nie trzeba
co mnie zatem bardziej rzeźbi
czy serce które niczym wiertło
nowe przestrzenie otwiera od wewnątrz
czy wiatr nawiewający gorzką woń wiązówki
a może dziecięca stopa
wsparta przez ułamek sekundy
na moim rozgrzanym kolanie
zostawi taki rezonans
że runą ostatnie filary
podtrzymujące świat wewnętrzny kamienia
i stanie się czytelna wszelka bruzda
a ściana zewnętrzna zamieni się
w pięknie wyprasowaną koszulę
tą odświętną
i zawsze śmiertelną
tak Jacku...zdecydowanie wole cie w bialej niewyprasowanej koszuli...:)))
zgłoś
zawstydziłeś mnie wierszem, no pięknie...
zgłoś
szel; i ja zdecydowanie wolę nieprasowane koszule, a najchętniej zdjęte już koszule... :))! J.S
zgłoś
Jacku..nie wstydze sie twojej nagosci..ale swojej i owszem:(
zgłoś
szel...?!
zgłoś
yhym...juz od roku nie moge na siebie patrzec
zgłoś
Poruszające rozbijanie kamienia słowami. Mnie się podoba. Pozdrawiam :)
zgłoś
Rzeźba.; każdy rezonans należy cenić, zatem pozdrawiam! :))!
zgłoś
Szel.; podobno aby być dobrym dla innych trzeba najpierw nauczyć się łagodności dla siebie - J.S
zgłoś
J.D. Bieleń - dziękuję! :))!
zgłoś