Przyjemnie gdy zabłysły, niby kryształ w świetle,
lub aleksandryt szlachetnie, myśli blaskiem zorzy,
wartko w lot flamingów wzbiły się nad wody,
różowiąc horyzont wschodu purpurowy,
za którym, mądrość kwitnie niby kwiat liliowy.
Rozlewiska odkryć, mienią się bez końca,
srebrzą się w promieniach natchnień ludzkich słońca,
pieśni tam zwycięstwa usłyszą natury,
wszyscy których wiedza większa jest niż góry,
na których, życia przędzie czarne chmury nędza
i biedy wypuszcza łabędzia.
Rozlewiska odkryć, mienią się bez końca, srebrzą się w promieniach natchnień ludzkich....(ze slonca bym zrezygnowala) pieknie Miroslawie malujesz pejzarze
zgłoś
Słońce tam musi być, bez tego dopełnienia wers jest nie kompletny metaforycznie, traci na barwie i jest nie naturalnie zatrzymane tempo, poza tym brzmi chłodno i źle się kojarzy.
zgłoś
nauralnie bez termpa
zgłoś