|
| gabrysia cabaj |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
nocą i nad ranem kiedy ogród sam sobie
wydeptuje ścieżki wyznacza tory lotów -
konie gnają z grzywami rozwianymi tuż
nad ziemią przelewa się bezkres oceanu
a my do źródła tacy niewidoczni dla innych
pniemy się pod górę stopy grzęzną w poszyciu
pięścią w bezsile chcemy rozbić kamień
grodzący drogę przeliczyć wszystkie iskry
sypiące się z niego i już jesteśmy - rozsuwamy
gałęzie świtu nie dają złudzeń że nie tym razem
przecieram oczy ze zmęczenia łapiąc oddech
z rozwagą i powoli rzucam się w pierwszy wir
.
pomyślę, panie b. bo ja z tych wolno myślących jestem:)
zgłoś
Piękna ta impresja Gabrysiu - wiesz, że ja patrzę tak trochę hm... fotograficznie" - obrazami, które chciałbym jakoś utrwalić a tu jest ich całe mnóstwo. Poszukam w swoich zbiorach tego kamienia grodzącego drogę...
zgłoś
za to, że Tobie się chce szukać, Leszku, tylko chylę głowę, tylko ślę uśmiech... (chyba zaraziłam się wielokropkiem:)
zgłoś
Ostatni wers ma ciężar tragedii antycznej. Chciałoby się powiedzieć: z rozwagą i powoli omijam pierwszy wir. Ale tego wiru nie można ominąć, niestety.
zgłoś
niestety, Hampelmann...
zgłoś