Zmiana sposobu prezentacji

29 grudnia 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Popostne

Kiedy już polubimy swoje małe grzechy, przestajemy grzeszyć - czy nie jest tak, że to może być kapusta na siedem sposobów, która nas czyści po czasie?

11 listopada 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Noc listopadowa

Człowiek może, zanim ułoży się do snu, wyjść

przed dom i stać tak, i czegoś wypatrywać.

Wyszedłszy, patrzą w niebo: mężczyzna i kot -
ani gwiazdów, ani księżyca..chodź, kocie, do domu.

Więc to mnie wzrusza - szukanie "gwiazdów",
i jak starsi mówili, że jadą do "lascu" - jechać tam,
to zaprząc konia, żeby przywieźć drewno na opał.

Jakże tu zaprząc czarnego konia, w taką ciemnicę,
do Wielkiego Wozu, i jak potem wrócić
 
 
.


.

30 października 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Dzień

Wczoraj wieczorem namoczyłam groch, więc rano był tak miękki, że mogłam rozpołowić ziarenko paznokciem. No to po kawie i drugiej idę pod prysznic i się ubieram. Zaraz wstawiam grochówkę, bo nikt z domowników, chociaż każdy widział ten groch, nie protestował. Kawał wędzonej wieprzowiny z kością, seler naciowy, marchew, por, trzy ząbki czosnku, dwa duże ziemniaki pokrojone w kostkę – uzbierało się tego w sam raz na cały garnek. Niech się powoli gotuje, a ja tymczasem włączę pralkę, bo jest tam trochę, potem zdejmę firanki, żeby umyć okna. Na werandzie dużo niepotrzebnych rzeczy: piłka plażowa, niklowany pojemnik na osprzęt wędkarski, papierowa torba wypełniona ciuchami dla takiej młodej samotnej matki, która czasami przychodzi po chleb, po pieniądze na coś tam, i dostaje to, czego mamy za dużo...Tak dawno jej nie było, że bez sensu ta torba stoi na stole, więc trzeba ją wynieść na strych. Nienoszone buty, kartonik z muszelkami zebranymi przez młodszą latem nad morzem, kosmetyki do makijażu i demakijażu, puszka białej farby olejnej, wielka cukinia (na dwór), laczki, których nikt nie zakłada, koszyk orzechów, miska zielonego koperku (na kaloryfer!).
 
   Mój się wybiera do lasu po piasek: jeszcze przed mrozami musi wybetonować ścianę w silosie, do którego napuści wodę i przeniesie ryby z prawie wyschniętego stawu. Ja wieszam na linkach wyprane firanki – jest jasno i dość ciepło, jak na (...)

--- cały tekst ---

28 października 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Bariera

Chciałam napisać wiadomość do znajomego z Fb, ponieważ widziałam zielone światełko, że jest, że świeci, że droga wolna i można jechać. Trudno zacząć. Zdanie jakieś takie niewydarzone, zmieniam więc na inne. Ok. Początek, i co dalej? Ewidentnie to wina początku, który trzeba napisać inaczej. Tylko jak? Co sobie pomyśli, kiedy już nacisnę Enter i on to przeczyta – durna baba!
Dalej świeci. Jedyny spośród znajomych. A jeśli on świeci to i ja tam świecę. O, losie! Moje imię i nazwisko. No brak mi odwagi, tego cześć i tak dalej...A może Pan? Dziękuję Panu serdecznie.
I zaraz dlaczego, do rzeczy. Do diabła tam! W jednym uchu mi dzwoni, w drugim szumi. Serce zaczyna coraz mocniej walić, no i czuję się tak, jakbym była nogawką spodni wkręconą w szprychy koła. Stop! I znowu uciekam. Na skali od jeden do dziesięć jest z całą pewnością osiem. Mam na imię Gabriela – choruję na socjofobię. Czasem piszę wiersze.
 
 
.

22 września 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

W ciemno

Wreszcie wybrałam się do Empiku, bo stale obiecywałam sobie, że kiedyś się wybiorę, ale to 'kiedyś' zawsze odsuwałam na jakiś inny czas, bo to, bo tamto...No i jestem, patrzę na półki pełne książek, otwieram torebkę, a tam śmierdzi, jakby jakaś mysz zdechła, czy co. Wyjmuję okulary i szybko zamykam torebkę, żeby ten fetor się nie wydostał, i szukam tego, po co tu, a jeszcze nie wiem, bo nie rozumem się kieruję, ale intuicją – jej łatwiej wierzyć.
Tu nie, tam nie, tego też nie – zdejmuję okulary, zakładam okulary, znów zdejmuję – jest!
Wiersze wszystkie. Wszystkie wiersze Miłosza. Cały Miłosz. Calusieńki. Od stóp do głowy.
 
Idziesz, Gabrysiu, jakbyś szła po świetle, środkiem Galerii, jak nigdy (chodzenie środkiem jest dla drobnych ludzi). Więc idziesz po świetle, środkiem, i masz na twarzy uśmiech, jak to bywa wtedy, gdy już wszystko zrobione i wiesz, że zdążyłaś..
No to idę tym środkiem Galerii Kociewskiej: podłogi świecą, sufity świecą, witryny świecą. Moje oczy świecą. Niosę tego całego Miłosza, każdą z jego stron, a ludzie gapią się na mnie jak na zakochaną. A ja się czuję jakby było Boże Narodzenie i Dzień Niepodległości, do tego urodziny, imieniny i w dodatku Wielkanoc. Dlatego cała świecę..
 
 
.

1 września 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Awaria

Mieliśmy już plany - wyjebało bojler,
więc gorąca linia z Londynu do Raju.
Co tu począć, co robić? - trza zakręcić kran -
ten od ciepłej wody - i podstawić wiadro.
No już dobrze, już dobrze, ale skąd ta żaba?
Z piwnicy na korytarz? - przecież tu są schody.
A żaba przyczajona - nowa sytuacja -
śliskie to diabelstwo wypada nam z rąk.
Młoda dramatycznie chwyta ją za nogę
i zwisa ta żaba, jak za ogon mysz.
Zamykam ją w dłoniach i wynoszę na dwór.
Żabę widzi kaczka, to se poużywa!
Dopadam ją pierwsza - przerzucam za płot.
Bezczelny bojler spuścił dużo wody.
Nocą nie padało, bo wtedy się śpi.


.

Dawanie

Noś tych wszystkich dobrych ludzi,
przenoś – od rana do nocy, tu i tam
 
nie narzekaj, że ciężko i bolą nogi,
nie krzycz – przecież nie więcej ich
 
niż ciebie. Zobacz, jak dajesz radę

świecenie

zaczekaj chwilkę - zaraz wyjdzie -
jeszcze się tylko te chmury przetoczą
jeszcze się tylko tutaj zdążymy

28 czerwca 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Miganie

Słowa swoje ważą - wagę trzymają widzący, słyszący i czuli


.

22 czerwca 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Dojrzałe czereśnie

Miałam kupić laczki, kupiłam petunie -
to lato, listki, żyłki, falbanki na wietrze


.

15 czerwca 2014

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

To wszystko

Budynki, drzewa, pola, pola...

Drogi. Ptaki. Bocianie gniazdo.
Ślepa studnia.

Nic tu po mnie


.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się