6 października 2012

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Będziemy dziać się...

i już nieważne który raz palcami muska
zielone źdźbła białego kruka bezsenności

                                                   (jp)

Tutaj wychodzę -
              od północnej strony

schodami
w ogród:

               zimny blask

i skowyt skądś,

jak na ramieniu rozpruta gwiazda
koszuli nocnej

lub zapatrzenie w drzewo -
                         ten szczegół,
którego nie widać.

Nagość w oku, dreszcz,
bezsenność - odrzucona gałąź

- pozostałość wichru


.

alt art
6 października 2012 o 11:27

co tam szczegół; ja całości nie widzę..

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 11:33

a wychodzisz nocą wyć do księżyca, alt? dobrej soboty Ci*

zgłoś

alt art
6 października 2012 o 11:34

wychodzę ale nie wyję; ja ino z małej litery..

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 11:36

z małej chyba dla picu:)

zgłoś

alt art
6 października 2012 o 11:37

bez skromność przyrodzoną człeku..

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 11:44

rzeczywiście, alt - ostatnio jesteś jakiś taki wyciszony:(

zgłoś

alt art
6 października 2012 o 11:45

jak znajdę tremo to sprawdzę..

zgłoś

jeśli tylko
6 października 2012 o 11:40

pełnia niedawno, sprzyjała :)

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 11:44

i te jasne noce, jeśli tylko

zgłoś

deRuda
6 października 2012 o 11:48

znakomite nocne wędrowanie :) choć z odrobiną drżenia

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 11:51

zimno, doro...

zgłoś

deRuda
6 października 2012 o 11:53

a może z niepewności i podniecenia :)

zgłoś

issa
6 października 2012 o 12:04

Może dlatego że wczoraj kupiłam sobie audiobooki z całym Kubusiem Puchatkiem w wykonaniu Gajosa /chyba z coraz większą ulgą mogę być dzieckiem ;d /, a może z jakichś innych przyczyn, wpadły mi tu w rękę baśniowe pryzmaty. I tak sobie pomyślałam, że miejscowa migawka to mógłby być spacer Andersena. Jest taka jego baśń, chyba mniej znana, o krasnoludku, który wprawdzie mieszkał u kupca, i tam miał zawsze pełną miseczkę dla siebie, ale tęsknił do mansardy studenta, który czytał książki i przymierał głodem i chłodem. I nie zdecydował się na przeprowadzkę. Wydaje się, że gdzieś pomiędzy determinacją przetrwania a tęsknotami do łagodności, która nigdy nie jest i nie może być dana raz na zawsze - można spodziewać się "pozostałości wichru".

zgłoś

gabrysia cabaj
6 października 2012 o 12:28

jesteś, issa, jak medium, które czuciem widzi - dobrego dnia.

zgłoś

issa
6 października 2012 o 14:41

dziękuję, i Tobie, i Tobie. dobrego

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się