|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (761) Proza (10) Dziennik (77) Fotografia (10) Grafika (18)
O autorze Znajomi (52) | |
Chorał ucichł był nagle
I znów jak fala wyplusnął
Norwid siedział dwa stoliki obok
zamówił zapiekankę z keczupem i herbatę z cytryną
pozdrowiłem go skinieniem głowy
ale nie odpowiedział może mnie nie pamiętał
a więc udało mu się -
uciekł z Domu Świętego Kazimierza
tylko czy teraz będzie mu lepiej
wśród przypadkowych cytatów poronionych podręczników
i kretyńskich wypracowań
w sumie to przecież kawał dobrego proroka
prawie takiego jak Eliasz Klimowicz albo Mathilde Ludendorff
jego błąd –
mógł przecież pojechać nad jezioro
strzelić sobie w łeb
byłoby
głośno ponuro romantycznie
teraz zgolił brodę obciął włosy przywdział turecki sweter -
jest na garnuszku opieki społecznej
bo nie zawsze da radę zarobić na kieliszek chleba
czemu cieniu wychodzisz
ręce włożywszy w kieszeń
Sztuka ! W tym znaczeniu, obejmuję ten wiersz. Pozdrawiam.
zgłoś
ująłeś mnie, Woytek, Norwidem, ująłeś i swoim wierszem - niesamowity.
zgłoś
wspaniale obsadziles we wspolczesnosci Norwida!!
zgłoś
co za wiersz. gratki!
zgłoś