Ostseebad Stolpmünde

Czuwający mają świat wspólny, śpiący są odwróceni do swoich osobnych światów.
Heraklit z Efezu             


pierwsza połowa września -
w Ustce wiatr frymarczy wszelką miarą

stalowym krokiem obszywam trotuar na Marynarki Polskiej
niczym pruski feldwebel na Hauptstraße
w towarzystwie niewidzialnego spojrzenia Wilhelma II

na Alter Kirschplatz pośród lipowego obrysu śpiącego kamienia
szukam żywicznego bólu drzewa Yggdrasill -
jedyny sposób by zdążyć
przed ostatnią plagą sowitych dreszczy
w fali utoczonej krwi z brunatnej tęczy

przez chwilę zestawiam ten maniakalny landschaft
z czułostkowym wątkiem pastoralnego piękna młodocianej jesieni 
oraz pożogą quondam castrum Stolpesmunde w 1644 roku
 
być może
spotkałem kiedyś Friedricha Klein – Chevaliera i Arnolda Köpke
być może
wypiekałem neogotycką kirchę z Franzem Draheimem
być może
śpiewałem Vaterunser z pastorem Spittelem w Ferienheim

mój spazm
pozostaje matowy
jak szyby kolejki do Schlawe i Smolzin
choć nie wozi już ona
herzoga von Bismarcka ani gauleitera Forstera
choć nie wozi już
nikogo

gdzieś tu mieszka piaszczysta pomroka
zjedzonej przez morze Góry Hindenburga
rozpisana na wniebowzięte spojrzenia
tych którzy poszli kolczastym duktem zasieków Verdun i Tannenbera
prosto w zachłanne płomienie rozlanej paszczy Fenrira –
albowiem szczęśliwy owoc żywota który przypasał oręż
bo miecz stanie się człowiekiem
a przeklęty śmiertelnik którego obwiązano rynsztunkiem
bo mieczem w przedwiecznym jadzie
się stanie

Jarosław Trześniewski
12 czerwca 2011 o 11:17

Wojtku i ja podobne mam wrażenia z Ustki:)Twoje zanurzenie w historię... I chyba Tannenbergu?

zgłoś

Miladora
12 czerwca 2011 o 13:40

Jak zwykle konsekwentnie prowadzisz przez tekst i nie sposób tego nie odczuć. Lubię tego rodzaju klimatyczno-nostalgiczne opowieści, pełne podtekstów. ;)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
12 czerwca 2011 o 14:04

alez mocno Herr Hyeronim... czasem sadze ze niesie Pan ostatnie echa tamtych niebytow... i sle w inaczej juz brzmiace swiaty

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
12 czerwca 2011 o 14:31

Oj, za tę rozlaną paszczę Fenrira, będziesz miał przechlapane u Ewy Brzozy. Poza tym, dlaczego rozlaną? Górna szczęka nieba sięga, dolna w ziemi się zagłębia. Pamiętasz Cyrankiewicza? 29 czerwca 1956 Fenrir inkarnował we władzę ludową; Tyra zmieniono w prowodyra.

zgłoś

Pamiętam tę łysą pałę... Wtedy,tzn. 29 VI 56 padły słynne słowa odrabaniu ręki podniesionej na władze ludową...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się