Na kolanach

zamiarowałeś sobie że na mnie można bezkarnie lachę położyć
niejeden takiego był zdania i srodze się w związku z tym przejechał
a l e   n a j b a r d z i e j   p r z e j e d z i e s z   s i ę   t y
nawet mi na chwilę do głowy nie przyszło że tak zrobisz
nawet w najczarniejszych snach przy zapalonej lampce                                                                    
nie będę tu wywlekała czego ty mi tylko nie obiecałeś czego nie przyrzekałeś jak się zaklinałeś
to nie ma żadnego sensu tak jak to co było między nami
tylko ja naiwna idiotka nie chciałam tego widzieć
aż nieraz sama sobie się dziwię że do tego wszystkiego doszło
tak to moja haniebna porażka smutne to i wyjątkowo sprawiedliwe
ale nie mów hop dopóki nie przeskoczysz
to nie jest szczęśliwy koniec dla ciebie                                                                                   
nie tak łatwo nie tak szybko dopiero teraz się zacznie
jeszcze tak naprawdę nie wiesz jak można komuś skutecznie umilić życie
a ja centralnie postaram się żebyś miał atrakcyjny żywot bynajmniej nie człowieka poczciwego
moja wyobraźnia  w niczym nie zna granic choć ty nigdy jej nie doceniałeś
teraz  b ę d z i e s z   b ł a g a ł   B o g a   n a   k o l a n a c h  bym chociaż na chwilę odpuściła
ale nie licz na to nie licz na nic proś tylko swojego Anioła Stróża byś mógł szybko powiesić się
już zacząłeś się pogrążać a to dopiero podkreślam początek
nieważne ile mnie to będzie kosztowało i tak będzie warto
nikt tego nie policzy nawet ja gdy włożę kapelusz więc śmiech w okularach ogarnie śnięte ryby
kiedy wśród cedrowej nocy szklisty hejnał rozkołysze nasze lukrowane źrenice
tylko spokojnie całkowity luz bez zbędnych rozmów lirycznych monologów i chorobliwych oracji
grunt to niezbite otwierane okna bez nieskazitelnych blend i patetycznych balkonów
jak przedwczoraj umyte zęby po poobiedniej drzemce jak secesyjny salon u zbiegu tanich godzin
jak passus we fragmencie jak komplet w całości –
golarka firmy Wilkinson zabezpiecza bez zbędnych formalności panierkę                                                  
z domu pogrzebowego Le Grand 100 Arabica Exclusive Aroma Café

Marek Jastrząb
21 maja 2011 o 13:04

Voyteq Hieronymus von Borkowsky Tekst dobry, ale nie jest to poezja. Raczej proza. Żeby jednak była lepsza, musisz ją oczyścić z takich kwiatków: „centralnie postaram się”. pozdrawiam

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
22 maja 2011 o 09:49

wracam do tego tekstu; budzi tak sprzeczne emocje. przeraża i zastanawia - w każdym razie zatrzymuje/nie pozwala się zignorować. frapujący.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się