17 stycznia 2011

poezja

lehwoj
lehwoj

DOM NA GRANICY

Wschód zawsze budził się pierwszy
wychodził z ziemi między topolami
przy wzgórzu siwiejącym od śniegu
i wznosił modły do boga słońca
wiosną przysłaniało go
wielkanocne zmartwychwstanie zieleni
 
Potem wzgórze zdobyli najeźdźcy
wznieśli twierdze z basztami wieżowców
ich czarownicy zmienili w kamień
leśne ptaki i kwiaty
wypalili pogański kult słońca
kadzidlanym dymem z kominów
 
Ukrywam w ogrodzie
uchodźcę z zabitego lasu
teraz ja budzę się pierwszy
w moim domu na granicy światów
nadeszły niespokojne czasy
lada moment wybuchnie wojna

Towarzysz ze strefy Ciszy
17 stycznia 2011 o 21:14

i w domu na granicy swiatow troche sie poczulem jak u siebie. u mnie byc moze tez ma sie na wojne. wypije tu herbate i ruszam dalej

zgłoś

stateless
17 stycznia 2011 o 22:33

podoba mi się

zgłoś

kamaryla
28 lutego 2011 o 07:56

dobry, taki ekologiczny :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się