3 czerwca 2010

poezja

Migma
Migma

Modlitwa samobójcy

Dlaczego to robimy?
Co w naszych oczach uchodzi za szczyt kpiny?
Rozczarowanie, ból, ciche szeptanie-
W ciszy odmawiam ostatnie litanie.
W intencji mojej i wszystkich zmarłych,
Udających się do domostw w cieniu skarpy,
Ciał upokorzonych i ze skór obdartych,
Zbiegłych więźniów,
Niewolników,
Czyjejś córki śpiącej,
Dziewczyny z twej godności kpiącej, tej donośnie się śmiejącej...

Dlaczego to robimy?
Co zmusza nas do zawiązania pętli na ostatniej długości liny?
Ostrze sztyletu gładko wnika w żyły,
Czymże jest dech mój miły?
Bajką opowiedzianą przez głupca na dobranoc?
Żalem odbierającym zabawę i radość?
Zwierciadło ukazuje skóry mojej nagość...
Krew z mojej krwi, ciało z mego ciała rozgląda się dookoła...
Z trwogą patrzę w oczy mego wroga.
Ostrze sztyletu dobywasz ku górze...

Siostro kochana, kto stoi przy murze?
Wysoki pan w czarnym garniturze?
Widzę ciemność przed oczami
Drogę mleczną z twymi łzami
Drewniany krucyfiks, ból, krew, rany...
Cisza, ciemność, mała trwoga
Przede mną otwiera się nowa droga...

Amen...

filo
28 marca 2012 o 05:32

chciałabym zobaczyć samobójcę ze sztyletem w dłoniach, przeważnie to sztampowy nóż, albo żyletka i nie wiem też czy teraz ktokolwiek mówi spoglądam w zwierciadło, czy zwyczajnie patrzy w lustro. Stylizowanie jednak oddala percepcję i przenosi w miniony świat, oddala od wiary w autentyczność

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się