Szalone powody istnienia

Zapach Jej obecności…
jabłek utartych
z cynamonem,
drażni się z receptorami
mego powonienia.
 
Całym sobą z wdzięczności,
wchłaniam otwarty…
i szalone
drżąc wypowiadam wargami,
powody istnienia.
 



Radość 29 czerwca 2010

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
12 kwietnia 2011 o 08:10

O ile wiersz cudownie pachnie, wręcz szarlotką, o tyle nad wykoneniem jeszcze pochyliłabym się::)

zgłoś

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
12 kwietnia 2011 o 09:10

Dziękuję Nicki, bardzo. Proszę podpowiedz, w twoim odczuciu w którą stronę powinienem się pochylić. Co według Ciebie konkretnie jest nie tak i nad czym konkretnie miałbym się skupić. Możemy razem popracować nad tym wierszem, zawsze mogę się czegoś nauczyć albo poznać oczy duszy innego człowieka. Dzięki.

zgłoś

gabrysia cabaj
12 kwietnia 2011 o 09:20

może język nie sięga tutaj do pięt? :))

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
12 kwietnia 2011 o 08:10

wykonaniem*

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
12 kwietnia 2011 o 09:01

Waw--co za wyznanie:)

zgłoś

gabrysia cabaj
12 kwietnia 2011 o 09:07

najlepiej smakuje taka cieplutka

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
12 kwietnia 2011 o 11:21

"drażni się z receptorami mego powonienia", mego powonienia- nie jest potrzebne, bo z wersów wcześniej wynika, że chodzi o smak/zapach, więc drugi wers jest tylko dopowiedzeniem. "Całym sobą z wdzięczności, / wchłaniam otwarty/… i szalone / drżąc wypowiadam wargami, / powody istnienia./tutaj jest generalnie wszystko, w porządku, technicznie nawet interpunkcja jak i pierwszej tak i w drugiej zwrotce jest użyta konsekwentnie, ale widzisz, pierwrsza zwrota, od razu - widzisz i czujesz zapach, druga już niczego nie wnosi, nie można niczego, zobaczyć, dotknąć, zjeść:) Jest zbyt jak dla mnie oczywista, nie ma w niej tego czegoś, co zatrzymałoby mnie. To są tylko moje widzimisię Krzysztofie - nie musisz niczego brać do siebie!

zgłoś

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
12 kwietnia 2011 o 11:51

Dzięki Nicki. Jeśli chodzi o kwestię pierwszą "mego powonienia" tego tzw. dopowiedzenia to z tym bywa różnie, czasem faktycznie czuję by zostawiać coś bez dopowiedzenia nawet jeśli nie do końca wiadomo o co chodzi a czasem chcę coś dopowiedzieć i tak jest w tym przypadku.(wiesz to też jest związane z emocjami i np. daną relacją , którą opisuję). W drugiej zaś części obnażam jakby reakcję, na to co wydarza się w części pierwszej "i szalone drżąc wypowiadam wargami, powody istnienia." Powiem, że staram się rozumieć zwięzłość języka, taki minimalizm (on współcześnie mi pachnie troszkę takim zbyt lekkim podejściem "rozumiemy się bez słów" albo takim "po co tyle gadać (pisać) przecież to jasne, inteligentny się domyśli,bo to wynika ze wcześniejszej wypowiedzi" Widzisz mam młodego syna, mam gg mam skayp i różne śledzę portale i widzę ten skrótowy język. I widzę, że mój syn ma trudności w nawiązywaniu relacji (bliskich relacji), boi się tego ryzyka, otworzenia się, zrozumienia drugiego, zadbania o to by drugi mnie zrozumiał, wszystko jest szybko i po powierzchni (bo liczę się tylko ja i moje poczucie mój gust, smak itd.) Powiem nie wyobrażam sobie bym tak rozmawiał (tak traktował) z moją ukochaną oczywiście po za czasem na flirt, na zabawę... No ale się rozpisałem ale mam nadzieje, że wiesz o co mi chodzi jak ja na to patrzę.... a oczywiście poprzez dialog, rozmowy, uwagi musimy szukać we wszystkim równowagi. Nicki dziękuję.

zgłoś

P
12 kwietnia 2011 o 12:16

nie do końca moja poetyka, jakaś taka słodka za bardzo, a cukier drogi i od nadmiaru słodu robi mi się kfaśno :)

zgłoś

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
12 kwietnia 2011 o 13:13

Ależ to dobrze, że jesteśmy tak różni, różne smaki , różne gusta... stąd powstają nowe potrawy. A gdybyśmy byli jednakowi... nudno, strasznie smutno, wszystko by się przejadło a rozwój byłby bardzo utrudniony jednakowym uwarunkowaniem.

zgłoś

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
12 kwietnia 2011 o 12:43

Widzisz ani minimalizm ani publicystyka nie jest dobrym roziwązaniem dla poezji. Ja obserwuję zupełnie co innego aniżeli Ty. Obserwuję przegadanie, tysiące słów, wątków i to takie lizanie po powierzchni. Gdyby język miał się tylko skupić na nadgarstkach, to niech robi, to dobrze, aż po szaleństwo... Mam wrażenie, że nie mówimy, o tym samym... Pozdrawiam Takie dyskusje są ważne!

zgłoś

Krzysztof Kaczorowski (papayaii)
12 kwietnia 2011 o 13:10

No tak z tymi nadgarstkami to prawda i rzeczywiście mówimy o innych kwestiach ale właśnie takie fajne rozmowy powodują to, że wyciska się w nas esencja (harmonia i równowaga). A poza tym ile jest człowiek w tak okrojonym wymiarze i przestrzeni i czasu wyrazić siebie tyle o ile. Pozdrawiam serdecznie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się