30 maja 2010
Przechadzam się ...
W zaułku ciemnej nocy
biel rękawiczki i śniegu biel
i sanie do trójki zaprzężone
przecieram oczy ścieram mgłę
z oddychającej ciepłem wnętrza szyby
zdumienie ściska w gardle krew
bo tam
poniżej
przy latarni
sączącej brzoskwiniowy blask
Aleksander Sergiejewicz
zatrzymał sanie
widząc to samo co ja
a więc
smukłą w bieli rękawiczki dłoń
przed siebie wyciagniętą
przez nieokreśloną postać tę
co jest kobietą
o czym utwierdzam się
czując zapach nocnej toalety.
I chciałem na dół zejść
pokłonić się poecie
lecz on już pognał w miejską dal
i tylko dzwonki u sań
i tylko rękawiczka nieznajomej
ledwie widoczna
na skrzącej się bieli ulicy
pozostała
jak pocałunek złożony
na strofie wiersza.
2 marca 2026
wiesiek
2 marca 2026
sam53
2 marca 2026
sam53
1 marca 2026
Jaga
1 marca 2026
wiesiek
1 marca 2026
Weronika
28 lutego 2026
violetta
28 lutego 2026
Yaro
28 lutego 2026
dobrosław77
28 lutego 2026
Robert Hiena