W tunelu świt czerwonawy.Samochody przepychają się,gęstnieje od spalin.Po dwóch latach nieobecności powrócił. Stare miejsca aż tak bardzo się nie zmieniły. Przez otwarte okno nadciąga duszne sierpniowe powietrze. W pokoju półmrok.Szeleści świeża pościel na ogromnym łózku.Przewrócił sie na bok.
-Ach to ty? Też nie śpisz?
-Nie śpię.
-Śpij.Przecież nie spałeś kilkanaście godzin.
Znowu sen. Szum.Szum i brzęczący odgłos silnika samolotu. Niebieski Jumbo Jet wzbija sie w niebo. Nie ma już znaczenia,że była wtedy na pokładzie. Że on jest starszy o tę chwilę,o kilka miesięcy,o kilka lat. Ona nie żyje od kilku miesięcy i świat jest inny niż przedtem.Inny i jednocześnie ten sam.
On też nie żyje od paru minut,ale nie wie o tym.Umarli mają taki sam sen.I w tym śnie wszystko jest inne.Teraz trzeba się przeczołgać przez ten tunel. Zaraz zgaśnie światło.
O! Taka śmierć!. Zobaczymy (ale nie zaświadczymy) jak to będzie. Jest tunel, czy nie.
zgłoś
Tekst dawny, taka skondensowana miniaturka Wando. :))
zgłoś
podoba mi się klimat tego tekstu. pamiętasz? :) http://poezja-polska.pl/fusion/readarticle.php?article_id=24845
zgłoś
Jak byśmy pisali na tych samych falach:)) Pamiętam:)
zgłoś
Oby ten tunel się kiedyś pojawił... Dobry tekst! Pozdrowionka :-)
zgłoś
Podoba mi się; jest krótko a treści mnóstwo. Od strony technicznej porządek w spacjach potrzebny i literówki do poprawienia „łóżku” „starszy” „niż” „mają”. Rozumiem rolę powtórzeń, ale zwłaszcza w końcówce rozmnożone „ten” i „tym” jednak może drażnić. Pozdrawiam serdecznie :)
zgłoś