30 grudnia 2010

poezja

Anna Nawrocka
Anna Nawrocka

dom bez kantów

trzask aparatu. palcem wskazującym namierzasz otwór
w plastikowej tarczy. obrót zgodny z czasem,
miejscem, okolicznością.
dyskretny terkot i powrót na miejsce.
nieruchomiejesz w pół życia.

ożywasz w szafach. w szufladach
na metalowych prowadnicach. we wspomnieniach
sąsiadki z naprzeciwka. do dzisiaj wiesza w oknach
gęste zazdrostki. strzeżonego pan Bóg strzeże.

linia 26 do stacji końcowej.
przy Arndtstraße 48 dozorca zamiata chodnik. od lat
nikt nie pytał o pana Trommlera.

stateless
31 grudnia 2010 o 11:05

to jest szkic, początek, dopracować i dokończyć, bo fajnie się zapowiada i ostatnia winna wg mnie być pierwszą

zgłoś

Anna Nawrocka
17 stycznia 2011 o 22:30

Aniu, dziękuję za ciepłe słowa :) wiersz jest migawką napisaną pod wpływem lektury o dedeerowskich STASI. Starałam się oddać klimat, myślę że "udałosię". dziękuję raz jeszcze :)

zgłoś

stateless
31 grudnia 2010 o 11:08

a poza tym uważam, że masz babo talent, poczytałam poprzednie wiersze, choć nie mam czasu by skomentować, ja takiego pisania poszukuję właśnie. taki tomik bym kupiła

zgłoś

Rafał Muszer
29 lutego 2012 o 04:23

i znalazłaś?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się