29 listopada 2018

poezja

Yaro
Yaro

karabin na wzgórzu

na wzgórzu
 
wszechwładny ciężki karabin maszynowy
obserwatora szkła lornetki odbijają światło
wściekły telegrafista trafiony przez snajpera
 
w wyczekiwaniu na rozkaz
 sierżanta oczy ma we łzach
za chwilę poleje się krew pot i łzy
 
 pragnę na święta spotkania z rodziną
za drzewem pochowam marzenia  sny 
 pogodny ciepły wrzesień
 
 zgrzyt bagnetów  zakładanych na karabiny
amunicja wyliczona co do sztuki
kaprale wiedzą co za chwilę się stanie
 
komenda naprzód padła
salwa za salwą
 
upadam  ranny chce się spać
sanitariusza głos wkłuta morfina
 bandażuje szyję  wstaję biegnę dalej
 
 pod powiekami sen wspomnień
 niezdobyte wzgórze
 karabin zamarł na chwilę
 
plac apelowy uroczyste
awanse  medale na sercu

alt art
29 listopada 2018 o 16:07

na dzień podchorążego; ten zawsze zdąży..

zgłoś

Nuria
30 listopada 2018 o 20:51

Oj, panie autor do słownika i to szybciutko. Błąd na błędzie i błędem pogania np. "komenda na przód padła salwa za salwą......nie zdobyte wzgórze".

zgłoś

Yaro
1 grudnia 2018 o 11:18

taki błond to nie błąd

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się