w okopach
w uścisku mrozu
niełatwo się uśmiechać
gdy tylu chłopaków ułożyło się do piachu
ostatni pocisk dla siebie
nie wierzę w wierność kobiety
karabiny sterczą lufami do góry
na warcie strach podsyca ogień nadziei
mam dość gonitwy myśli
gdzie mój dom
czy mama czeka
przywiozę jej chabry i wrzosy
na stole obiad
jedna myśl po głowie
pamiętajcie o mnie
kilka lat może dni rzucę pocisk w piach
fragmentami zatrzymuje w innych mniej... kiedyś ktoś mi życzliwy i mojemu słowu usilnie próbował wyzbyć mnie z podobnych zestawień dopełniaczowych: uścisk mrozu, wierność kobiety, ogień nadziei, gonitwa myśli.. np. ogień nadziei... jakby był ogień albo sama nadzieja... to jest nawet bardziej wymowne niż zlepek tych dwóch żywiołów... ale jak pisałam... Twój wybór:) Twoje myśli... ;)
zgłoś