9 września 2010

poezja

fortel
fortel

inżynieria lądowań

z szóstego piętra zawsze jest trochę bliżej.
ktoś zmyślnie umieścił neurologię
na tak wysokim poziomie. ciężko się szło
ale dałam radę. niech pacjent oprócz udaru
ma jeszcze rodzinę. tylko kiepsko wypadłam
w wywiadzie, lekarka okazała się mądrzejsza
wiedziała o tobie więcej. długo tłumaczyła

czemu prawie nas nie pamiętasz. ten kit
i epikryzę wcisnęła mi w rękę jak wór z rzeczami
do prania. i naprawdę nie mam pojęcia, czemu winda
wylądowała na pierwszym. ale uśmiechnąłeś się
gdy jakiś gość z kwiatami krzyczał mam córkę!

chodź tato, my niżej, my na poziom zero
popatrz, znowu razem i to jeszcze na ziemi.
zalecili tylko rehabilitację. wszystkiego

Withkacy
9 września 2010 o 13:36

jak dla mnie super, bravo!

zgłoś

Waldemar Kazubek
9 września 2010 o 15:39

Mistrzostwo. Mam gęsią skórkę. Mam podobne doświadczenie.

zgłoś

stateless
9 września 2010 o 16:04

kiedyś napisałam wiersz lądowanie poniewczasie i czytając Twój stwierdzam, że podobnie widzę

zgłoś

Wanda Szczypiorska
9 września 2010 o 19:10

Bardzo dobry. Spokojny i tym bardziej przejmujący.

zgłoś

Bartek Wrona
9 września 2010 o 19:17

Jeśli opisałaś swoje doświadczenia - podziwiam odwagę.

zgłoś

fortel
9 września 2010 o 22:43

Dziękuję za wszystkie opinie. Wiersz faktycznie dedykowany ojcu.

zgłoś

Rafał Muszer
22 lipca 2011 o 08:35

matematyka choroby społecznej poety

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się