spóznił nas los
powiedzieć kocham nie mogę
na smyczy oczy trzymać muszę
platonicznej miłości krzyża
dzwigać nie potrafię
bom tylko ciało i domysł duszy
w sen cię zabrałem i jak stary dąb
gdy tchnienie wiosny
krwioobieg w nim ruszy
czerpię z ciebie
jak z ziemi czerpie on i jak on skrycie
doświadczam wzruszeń
już taka słabość we mnie
że choć trzepot twoich rzęs
roztrącone śmiechem włosy
dłoni liść piersi kęs
srebrny potok twego głosu
lśniących oczu miękki czar
i kuszący jak niebiosy
słodki kielich twoich warg
w dzien chłonę
bukiet twojego ciała
pieszczę gdy zapada zmrok
bądz moją
we śnie
....spóźniony poeta
zgłoś
:( ...wiem...widzę
zgłoś
jakkolwiek rozumieć moje słowa
zgłoś
czuć rękę wytrawnego gracza
zgłoś
...jakkolwiek rozumieć te słowa...to już nie ta ręka:)
zgłoś
polece banalem___przydzwigales dzis piekne wiersze Jerzy!! pewnie i kusicielka piekna:)
zgłoś
... tks... kusicielka wyżej (cud obojczyki) :)
zgłoś