7 września 2010

poezja

RENATA
RENATA

Motłoch i on

Wylewa się na wybrzuszone ulice
wielobarwny i hałaśliwy przeważnie
w samo południe
i tłucze się przesmykami wpadając
do kolorowych butików i kwiaciarni

Gdzieś pomiędzy krąży samotny
wypatrując jej oczu
wśród rozlazłych piranii
ubranych u Prady
ich spojrzenia kuszą i palą obietnicami

Mężczyzni lubieżnie oglądają sie
niejeden zjadłby ekstrawagancki posiłek konsumowany między udami
gdzieś w zaciszu,więc łowią..

a on wytrwale wyszukuje jej twarzy
pośród tysiąca masek
i gdy nadeszła zaśpiewała ziemia

i nic juz nie ma tylko
ich oczu blask ...nietykalni

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się