16 czerwca 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Podpuszczka

Przecież puściłeś mnie kantem, bo puściłam się z Waldkiem.
Puszczaj i odsuń się mięczaku. Za dużo wzdychania, za mało
konkretów. Wypuść powietrze i zacznij o kobietach myśleć
kilogramami. Metafizyka wpuściła w maliny nie jedną muzę.
Więc i ja odpuszczam sobie. Odkąd Mietek mnie opuścił
dla tej puszczalskiej z parteru, żyję w cnocie. Koniec
popuszczania na widok każdych nadętych portek.
I nie nachodź, bo tych z naprzeciwka napuszczę. Biorę się
za oczyszczanie duszy i ciała. Natychmiast. Napuszczę
wody do wanny i będę się modlić, żeby Bóg mi odpuścił.
Nie podpuszczam. Zasłonę zapomnienia spuszczam tylko.

Mirka Szychowiak
16 czerwca 2010 o 18:44

:)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
16 czerwca 2010 o 19:07

Jednego słowa brak, ale ono jest nieprzyzwoite, a to przecież bogobojny wierszyk. O! jest ,jest. Tylko takie mocno zakamuflowane.

zgłoś

Pi.
16 czerwca 2010 o 20:03

ale nas wpuszczasz w maliny :)

zgłoś

Mirka Szychowiak
16 czerwca 2010 o 20:11

lubię sobie poćwiczyć na tej siłowni:)

zgłoś

Pi.
16 czerwca 2010 o 20:59

na silni albo na siłce - decyduj :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
16 czerwca 2010 o 21:29

Mirko fajnie podpuszczasz jak ser podpuszczka:):) ach te siłki siłki:) Dobre, niech skonam. Pozdróweczka ciepłe :):)

zgłoś

Mirka Szychowiak
16 czerwca 2010 o 21:58

na siłce:) Dzięki:) czasem lubię sobie taki "leraksik" urzadzić. Bardzo odświeża:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się