Przecież puściłeś mnie kantem, bo puściłam się z Waldkiem.
Puszczaj i odsuń się mięczaku. Za dużo wzdychania, za mało
konkretów. Wypuść powietrze i zacznij o kobietach myśleć
kilogramami. Metafizyka wpuściła w maliny nie jedną muzę.
Więc i ja odpuszczam sobie. Odkąd Mietek mnie opuścił
dla tej puszczalskiej z parteru, żyję w cnocie. Koniec
popuszczania na widok każdych nadętych portek.
I nie nachodź, bo tych z naprzeciwka napuszczę. Biorę się
za oczyszczanie duszy i ciała. Natychmiast. Napuszczę
wody do wanny i będę się modlić, żeby Bóg mi odpuścił.
Nie podpuszczam. Zasłonę zapomnienia spuszczam tylko.
:)
zgłoś
Jednego słowa brak, ale ono jest nieprzyzwoite, a to przecież bogobojny wierszyk. O! jest ,jest. Tylko takie mocno zakamuflowane.
zgłoś
ale nas wpuszczasz w maliny :)
zgłoś
lubię sobie poćwiczyć na tej siłowni:)
zgłoś
na silni albo na siłce - decyduj :)
zgłoś
Mirko fajnie podpuszczasz jak ser podpuszczka:):) ach te siłki siłki:) Dobre, niech skonam. Pozdróweczka ciepłe :):)
zgłoś
na siłce:) Dzięki:) czasem lubię sobie taki "leraksik" urzadzić. Bardzo odświeża:)
zgłoś