Przydałaby się państwu kolejna płeć.
Średnio zainteresowana docieraniem
w głąb. Taka gosposia biegnąca
na ratunek zrujnowanej kuchni.
Państwo by się skraplali nie na wyścigi,
akty rozpaczy nabrałyby rumieńców.
Teraz między państwem dzieją się
wyłącznie incydenty – wojna hormonów,
kłucie na oślep – poharatać, ale nie zabić.
Jedna śmierć to i tak dwa groby.
I nic do uratowania ani do stracenia.
Trzecia płeć lęgłaby się w głowie
jak guz. Bezpłodna z natury, łagodna
w objawach. Bez ambicji, drugi plan.
Martwa natura z widokiem na łóżko.
Państwo mieliby wtedy wybór i szansę
na pęd. A tak, to jest zwykłe pierdolenie
i już nie odróżniacie, które z was jest które.
miałam podobnie ;-) jestem pod wrażeniem ujęcia tematu. serdeczne gratulacje, szacunek i co tam jeszcze!
zgłoś
tak to jest niezwykłe :):)Mirko :):):):)a pointa suuuuuuuuuuuper:)
zgłoś
aha... mięsne toto... i z żyłami, że zęby mają na czym grzechotać... moje zęby młodsze niż by to wskazywało więc i wiersz ze wskazaniem na kciuk uniesiony na północ.
zgłoś
Trzeba przeczytać uważnie. Bo tu nie ma łatwej kokieterii. Jest TREŚĆ.
zgłoś