14 czerwca 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Z ręki

Przydałaby się państwu kolejna płeć.
Średnio zainteresowana docieraniem
w głąb. Taka gosposia biegnąca
na ratunek zrujnowanej kuchni.
Państwo by się skraplali nie na wyścigi,
akty rozpaczy nabrałyby rumieńców.

Teraz między państwem dzieją się
wyłącznie incydenty – wojna hormonów,
kłucie na oślep – poharatać, ale nie zabić.
Jedna śmierć to i tak dwa groby.
I nic do uratowania ani do stracenia.

Trzecia płeć lęgłaby się w głowie
jak guz. Bezpłodna z natury, łagodna
w objawach. Bez ambicji, drugi plan.
Martwa natura z widokiem na łóżko.
Państwo mieliby wtedy wybór i szansę
na pęd. A tak, to jest zwykłe pierdolenie

i już nie odróżniacie, które z was jest które.

xxxx
14 czerwca 2010 o 22:10

miałam podobnie ;-) jestem pod wrażeniem ujęcia tematu. serdeczne gratulacje, szacunek i co tam jeszcze!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
14 czerwca 2010 o 22:17

tak to jest niezwykłe :):)Mirko :):):):)a pointa suuuuuuuuuuuper:)

zgłoś

Pi.
14 czerwca 2010 o 22:55

aha... mięsne toto... i z żyłami, że zęby mają na czym grzechotać... moje zęby młodsze niż by to wskazywało więc i wiersz ze wskazaniem na kciuk uniesiony na północ.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
15 czerwca 2010 o 08:28

Trzeba przeczytać uważnie. Bo tu nie ma łatwej kokieterii. Jest TREŚĆ.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się