Pisk

Ubywa wody, dni coraz bardziej śmiertelne,
krajobrazy płaczą samotnie. Kto będzie szczepił
i rozsiewał tę moc, zbierał krople, czemu nie ja?
Niczego nie można podzielić na pół, nic już nie chce
być całe i żywe. Co było moje, ktoś zabrał bez pytania.
Rzeczy znalezione, tylko to teraz mam. Wysuszony
pejzaż, puste rzeki i kilka wystraszonych ptaków
z objawami choroby sierocej. Jesteśmy tacy
niepodobni do wszystkiego, co kocham.

Wanda Szczypiorska
29 maja 2010 o 11:16

To już kolejny wiersz tutaj, pełen nie tyle nostalgii nawet, co wręcz tragizmu. I siedzi to w człowieku, który na zewnątrz wydaje się być żywiołem. ( A ten żywioł to, oczywiscie tylko mój domysł)

zgłoś

Mirka Szychowiak
29 maja 2010 o 11:54

Ból, ujawniony, ma wlaściwości promieniotwórcze, moim zdaniem. Czasem trzeba go ukryć, żeby się nie rozmnażał. Myślę, że podmiot liryczny nie chce być nosicielem. Ani ja. dziękuję.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się