Są dwie metody jedzenia czereśni. Rozbierana
i razem z pestką. Nasze pestki zatrzymują się
w gardle, uderzeń w plecy nie chcemy nazywać
kolejną próbą niesienia pierwszej pomocy.
To są te dziwne dni, kiedy bliższe ciału
staje się panieńskie nazwisko i nadmetraż
w łóżku. Widzisz, jak łatwo się rozejść w myślach.
Bez siebie zwietrzejemy, gaz się ulotni
i nie polecimy już nigdy naszym balonem.
Za dużo kamieni.
na a tu to rewelacja, nie przeklamalas w poprzednim wierszu, ze poszla seria; sprawdzilem nota bene obydwie metody jedzenia czeresni, gorzej to idzie ze sliwkami, a juz zupelnie zle z orzechami :))
zgłoś
najgorzej chyba z kokosowymi:)
zgłoś
Końcówka skojarzyła mi się z "Butelkami zwrotnymi":) "Nadmetraż w łóżku" - właśnie, gdyby człowiek wtedy wiedział mógłby chociaż na łóżku zaoszczędzić, a teraz jeszcze musi marznąć:P Jak zawsze świetny tekst. Pozdrawiam:)
zgłoś
Kupuje cały tekst.
zgłoś
To widzę, kurcze, że tu można zarobić:)
zgłoś
gdybym umiała pewnie napisałabym tak samo
zgłoś
b. fajny :) gdybym umiał to i tak pewnie tak dobrze bym nie napisał :( dałbym zarobić ale nie wiem w jakiej walucie Pani życzy ;)
zgłoś
bardzo mnie ujął, zwłaszcza czereśnie...i pestki.
zgłoś
A to jest bliskość nieznośna, nieznośna po stokroć. Jako zażywna smarkula w wieku około 5 lat - byłam święcie przekonana, że z pestki w brzuchu urośnie mi drzewo i wrzeszczałam ze strachu po każdej zjedzonej przypadkiem pestce. Potem zaczęła mi się ta myśl dosyć podobać. Potem drzewo nie urosło i ostatecznie byłam rozczarowana całym tym zachodem wokół sprawy. Potem miałam jakiś rodzaj rodziny. A potem były te dziwne dni... Niesamowicie poruszający tekst.
zgłoś