9 september 2010

poetry

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Wyrzucić

 
 
Są dwie metody jedzenia czereśni. Rozbierana
i  razem z pestką.  Nasze pestki zatrzymują się 
w gardle, uderzeń w plecy nie chcemy nazywać
kolejną próbą niesienia pierwszej pomocy.

To są te dziwne dni, kiedy bliższe ciału 
staje się panieńskie nazwisko i nadmetraż 
w łóżku. Widzisz, jak łatwo się rozejść w myślach.

Bez siebie zwietrzejemy, gaz się ulotni
i nie polecimy już nigdy naszym balonem.
Za dużo kamieni.

Aleksander Selkirk
9 september 2010 at 11:32

na a tu to rewelacja, nie przeklamalas w poprzednim wierszu, ze poszla seria; sprawdzilem nota bene obydwie metody jedzenia czeresni, gorzej to idzie ze sliwkami, a juz zupelnie zle z orzechami :))

report

Mirka Szychowiak
9 september 2010 at 18:55

najgorzej chyba z kokosowymi:)

report

fortel
9 september 2010 at 13:12

Końcówka skojarzyła mi się z "Butelkami zwrotnymi":) "Nadmetraż w łóżku" - właśnie, gdyby człowiek wtedy wiedział mógłby chociaż na łóżku zaoszczędzić, a teraz jeszcze musi marznąć:P Jak zawsze świetny tekst. Pozdrawiam:)

report

Withkacy
9 september 2010 at 13:40

Kupuje cały tekst.

report

Mirka Szychowiak
9 september 2010 at 14:23

To widzę, kurcze, że tu można zarobić:)

report

stateless
9 september 2010 at 16:06

gdybym umiała pewnie napisałabym tak samo

report

Wojciech Jacek Pelc
9 september 2010 at 23:51

b. fajny :) gdybym umiał to i tak pewnie tak dobrze bym nie napisał :( dałbym zarobić ale nie wiem w jakiej walucie Pani życzy ;)

report

Jarosław Trześniewski
17 september 2010 at 00:19

bardzo mnie ujął, zwłaszcza czereśnie...i pestki.

report

Laura Calvados
24 september 2010 at 21:05

A to jest bliskość nieznośna, nieznośna po stokroć. Jako zażywna smarkula w wieku około 5 lat - byłam święcie przekonana, że z pestki w brzuchu urośnie mi drzewo i wrzeszczałam ze strachu po każdej zjedzonej przypadkiem pestce. Potem zaczęła mi się ta myśl dosyć podobać. Potem drzewo nie urosło i ostatecznie byłam rozczarowana całym tym zachodem wokół sprawy. Potem miałam jakiś rodzaj rodziny. A potem były te dziwne dni... Niesamowicie poruszający tekst.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register