28 sierpnia 2010

poezja

Mirka Szychowiak
Mirka Szychowiak

Znaki (13)

Janinka uśmiechnęła się z czułością, patrząc
jak Gustaw zanurza lodowe sople w dzbanku
z malinowym sokiem i oblizuje łakomie.
Tak się upaćkać! - prycha. Policzki od mrozu
czerwone, ale co tam - dzisiaj wymyślił
deser i od rana sprawdza, czy mu się udał.

Świat jest taki smaczny, Janinko
- Gustaw przysuwa się bliżej i obejmuje ją
ramieniem. Pierwszy raz się tulą, ale nagle
przypomniał sobie inne ramiona i siebie,
gnającego do innego ciepła. Kudłata głowa
zaczęła mu ciążyć i poczuł silny ból.

Pójdziesz na zimę do mojej chaty? - Janinka
szturcha go, ale wie, że Gustaw zostanie w lesie,
tylko na razie nie umie odmówić. Milczą
okryci grubym kocem, trochę bezradni ze sobą.

Wanda Szczypiorska
28 sierpnia 2010 o 18:26

W tym lesie nie powinno być zimy. Zimy Gustaw nie przeżyje. Chatka Janinki uczyni z niego człowieka odpowiedzialnego i cierpiącego na brak czasu.

zgłoś

Mirka Szychowiak
28 sierpnia 2010 o 18:42

Przeżyje:)

zgłoś

ag.
29 sierpnia 2010 o 17:22

Hm, to raczej kawałek prozy, podzielonej na wersy.

zgłoś

Jarosław Gryzoń
30 sierpnia 2010 o 23:35

bo to proza, tylko w kawałkach można przemycić jako "nibywiersz"

zgłoś

Mirka Szychowiak
30 sierpnia 2010 o 23:52

:)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
31 sierpnia 2010 o 00:21

a ja stwierdzam ze jest wiersz , i to piękny, a że na granicy prozy poetyckiej? Granice sie czasem tak zacieraja ze nie odróznisz:):) Multi bene.

zgłoś

Wojciech Jacek Pelc
6 września 2010 o 07:10

ten wiersz wyrwany z cyklu może spokojnie życ samodzielnie, ten o bagnach zreszta tez :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się