Ale mała ta osóbka! - dziwi się
Gustaw ukryty w paprociach; od rana chodzi
za nią, podglądając jak odgarnia siwe włosy
i zbiera kawałki kory. Nie chce spłoszyć.
Nie ukryjesz się chłopcze przede mną,
Janinka ma oczy naokoło głowy, nie bój się.
Mysz i niedźwiedź - siedzą pod drzewem
naprzeciw siebie. Skądżeś się tu wziął
wielkoludzie? - kładzie na trawie czerwone
jabłko. Gustaw bierze je do ręki, wącha.
Chce odpowiedzieć, ale nie jest przygotowany.
Ja spod lasu, a ty z lasu synku - uśmiecha się.
Gustaw notuje ten głos w pamięci - to już drugi,
który zna. Pokażę ci Panienkę z Dziupli, Janinko.
Powoli, nie spuszczając z oczu, do siebie.
Pani Mirko:) jest tu bardzo miękko, nowa jakoś we współczesnej poezji bajki poetyckie bez rymu, a może nie nowa? nie wiem; ja wchodzę w to od razu, bo mi się dobrze zrobiło:) a nie czytałam poprzednich ...
zgłoś
*jakość:)
zgłoś
wiesz Mirko... po każdym nowym Gustawie czytam je wszystkie od początku. jestem zauroczony.
zgłoś
Gustaw rośnie. Nie był taki duży. Janinka go widzi takim? Myszka przy niedźwiedziu?
zgłoś
Jezu jak wciągnął ten cykl o Gustawie, dajesz czadu Mirko.:):)
zgłoś
Pani Wando, w Gustawie nr 3 już był sygnał, ze nie jest to krasnoludek, w nr 2 także napisałam, że rośnie z każdym dniem:)
zgłoś
Wiem, wiem, ale tu jeszcze podrósł
zgłoś
bo wróciłam wtedy z lasu i nie znalazłam ani jednego grzyba:) Zdjęcie zrobione w stodole babci Toli.
zgłoś