Ostatnio Gustaw lubi być nierozsądny:
nie dosypia, zrzucił trzy z pięciu
warstw ubrań, wczoraj nad ranem
pływał w lodowatym strumieniu
i teraz kicha. Oj, Gustawie, Gustawie.
Podobają mu się dreszcze i gorączka,
nigdy nie chorował, jeszcze nie wie co
mu jest. Skulony w zapomnianej norze
zlizuje z palców miód i wzdycha. Od kilku
dni zwierzęta podglądają Gustawa zdziwione,
ale na razie nikt o nic nie pyta.
Pani Mirko. On u Pani zamieszkał. Ale dlaczego trzyma go Pani w norze? Ja zapytałam.
zgłoś
Dołączam do pytania pani Wandy:):) Cykl Gustawowy służy inwencji twórczej:) na tak.
zgłoś
nie wiem czy tutaj się wklei, ale chcę powiedzieć, że nie trzymam Gustawa w norze, bo on nie mieszka u mnie. Nora, intuicyjnie - wydałą mu się miejscem ciepłym i bezpiecznym. Las, w którym, nie wiadomo, skąd (i kiedysię wziął) - jest domem Gustawa. Dopóki nie zakończę cyklu, niczego nie jestem pewna.
zgłoś
No dobra dobra. Ale Pani wie o nim wszystko, jak śpi, jak się ubiera i w jaki sposób dba o higienę. I przejmuje się Pani jego chorobą. To znaczy, że jest pod Pani opieką. Odnaleziony poetycko i przygarnięty
zgłoś
Ja po prostu jestem zawsze blisko Gustawa. Ale się nie narzucam.
zgłoś