Szczep

Kroki, własne i zrodzone z lęków depczą 
po piętach; dopadły cię i zaczynasz myśleć,
że to ja, ze swoim nieuleczonym natręctwem.

Mnie tu nie ma na pewno. To, co słyszysz
– to strach. Pierwszy raz widzę tak
wyraźnie, że mnie z tobą nie ma.

Jestem jeszcze w lesie. Zamknięci w pniach
myśliwi budzą się powoli, czując obcy zapach.

Jestem jeszcze daleko w lesie, nie zdążę uciec;
może się zatrzymam, zastygnę jak stare drzewa
i zaczekam, aż wypuszczą wszystkie strzały.

Kiedy ostatnia przebije twardy pień i wypłynie
światło, wymyślę sobie nowe imię, potem
powiem, gdzie masz szukać.

Wanda Szczypiorska
31 lipca 2010 o 12:11

Drobiażdżek: raczej "z lęków" niz z leków? A wiersz? Coś niesamowitego!

zgłoś

Jarosław Trześniewski
31 lipca 2010 o 12:17

Przed chwila wkleiłem komenatrz i ...znikł. Co jest grane? "Jestem jeszcze daleko w lesie, nie zdążę uciec; może się zatrzymam, zastygnę jak te stare drzewa i zaczekam, aż wypuszczą wszystkie strzały." Bardzo bardzo.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
31 lipca 2010 o 13:20

A ja byłam pewna, że napisałam sążnistą epistołę. Ale miałam ja chyba w głowie, bo jak widzę napisałam tylko jedno zdanie. To pewno ci zamknieci w pniach myśliwi odebrali mi mowę. A wiersz jest tak szlachetnie melancholijny. To jest obraz smutku, lęku, nadziei (z tego składa się melancholia) najwyższej próby

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się