1 czerwca 2010

poezja

Mariusz J.
Mariusz J.

strach ojca...

... to zawsze początek opowieści

jestem hipokrytą
nie wierzę w ołtarze a modlę się by ciśnieniomierz
wskazywał sto dwadzieścia na osiemdziesiąt
wieczorami chciałbym odprowadzać cię na wszystkie rogatki
kojarzyć budynki na które spojrzysz oczami
bez koloru

teraz nie dotykasz gruntu
ufasz w gesty napotkane na drodze
i słowa które przerabiasz na monosylaby
nie znasz zabaw w wojnę
obrzucania kamieniami
każde drzwi są kolejną opowieścią

już nie boję się twoich stópek
tylko ziemi po której będą stąpały

Jarosław Trześniewski
24 czerwca 2010 o 07:25

Skad przychodzisz kruszyno człowieka i z wolna napełniasz sie odpowiedzia? ( A. Kamieńska) piekny wiersz.Mariuszu.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się