karmiłaś piersią tylko przez kilka dni, a nie uciekłem
do sąsiadki z naprzeciwka. nauczyłaś pokazywać język,
a plac zabaw na rogu nie był tajemnicą. przy tobie
wampiryzm energetyczny to wspólny rytuał. szkoda,
że telefon tak często milczy.
nasze uniesienia są klasycznym mezaliansem. w posagu
dostałem małą istotę i spłatę rozłożoną na raty. stymulujesz
przezprzełykowo cząstki, komórki i dwie elektrody w sercu.
chociaż sagi, które czytasz, zapełniają półki, to dobrze
codziennie kłaść się na ciepłym prześcieradle.
jeszcze kopiesz. a za kilka dni przemeblujesz pokój. uczę
się bajek, kradnąc książki od twojego starszego brata,
i robótek ręcznych składając łóżeczko. trzydziesty szósty
tydzień na odwyku. muszę poszukać w encyklopedii
słowa "tata".
Mariuszu trzymasz poziom jak zawsze. Swietny wiersz.
zgłoś
wiersz wielokrotnego użytku bo za pierwszym, drugim i dziesiątym jeszcze nie wszystko do mnie dociera z płynnością... ale może to upał.
zgłoś
Dramaty ojcostwa pięknie opisane
zgłoś