19 july 2010

poetry

Mariusz J.
Mariusz J.

Trzy

karmiłaś piersią tylko przez kilka dni, a nie uciekłem
do sąsiadki z naprzeciwka. nauczyłaś pokazywać język,
a plac zabaw na rogu nie był tajemnicą. przy tobie
wampiryzm energetyczny to wspólny rytuał. szkoda,
że telefon tak często milczy.

nasze uniesienia są klasycznym mezaliansem. w posagu
dostałem małą istotę i spłatę rozłożoną na raty. stymulujesz
przezprzełykowo cząstki, komórki i dwie elektrody w sercu.
chociaż sagi, które czytasz, zapełniają półki, to dobrze
codziennie kłaść się na ciepłym prześcieradle
.

jeszcze kopiesz. a za kilka dni przemeblujesz pokój. uczę
się bajek, kradnąc książki od twojego starszego brata,
i robótek ręcznych składając łóżeczko. trzydziesty szósty
tydzień na odwyku
. muszę poszukać w encyklopedii
słowa "tata".

Jarosław Trześniewski
19 july 2010 at 11:51

Mariuszu trzymasz poziom jak zawsze. Swietny wiersz.

report

Pi.
19 july 2010 at 17:55

wiersz wielokrotnego użytku bo za pierwszym, drugim i dziesiątym jeszcze nie wszystko do mnie dociera z płynnością... ale może to upał.

report

Wanda Szczypiorska
19 july 2010 at 18:04

Dramaty ojcostwa pięknie opisane

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register