7 lipca 2010

poezja

Mariusz J.
Mariusz J.

To nie jest tekst o narodzinach

Powiedzieli, że jest tkanką wydaloną
na kawałek ligniny. w tamten piątek
ludzie jak zawsze prosili o cukier,
a jednak ich twarze wyglądały blado.
z przedszkola trzeba było odebrać dziecko
i kłamać. mama przecież nie dostała kataru.
ucieszyło się, że wujek zawiezie je do babci.
w szafie leżały za duże ubrania,
a nikt nie miał ochoty na czekoladę.
czas było pakować torbę.

teraz to tylko wspomnienie. pory roku
pozmieniały okolice. popękały ulice i wyrwano
te ładne drzewa co pod oknem rosły. w piwnicy
osiadło więcej kurzu, a tej ślicznej dziewczynce
z naprzeciwka urosły włosy. tak pięknie
brzmi śmiech z pokoju obok. zawsze nocą
sprawdzam czy Ninka oddycha.

Jarosław Gryzoń
7 lipca 2010 o 11:17

Życiowy. smutny. Super tekst. Bomba

zgłoś

Jarosław Trześniewski
7 lipca 2010 o 11:24

A życie toczy się dalej.. Dobry wiersz.

zgłoś

Mirka Szychowiak
7 lipca 2010 o 20:23

piękny, można by to rozpisać na małe opowiadanie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się