15 października 2011
Na progu domu
Potykam się o schody szarego życia,
na dwa dzielą się serca mego bicia.
Wiosennym porankiem jedno się rodzi,
drugie z zachodem, ode mnie odchodzi.
Skrzypią deski, na progu wołając,
że próg zbyt wąski, by przejść
tu z chwałą.
Zostały wspomnienia,
zapachy kwiatów dawno minionych,
te lata, co jeszcze nam pozostały,
ta przyszłość nieznana z oczu,
twarzy
i miłość dzisiejsza, co zamiast
kochać,
jak ogień nas parzy.
Milczeć mi przyszło, w tej ciszy
ulotnej,
bo kochać się nie da, gdy serce
przewrotne.
Konać tak będzie, strudzone swym
czasem,
by w drzwiach domu, umrzeć samotnie.
28 listopada 2025
wiesiek
28 listopada 2025
sam53
28 listopada 2025
sam53
28 listopada 2025
sam53
28 listopada 2025
sam53
28 listopada 2025
Arsis
28 listopada 2025
violetta
28 listopada 2025
absynt
28 listopada 2025
Jaga
27 listopada 2025
drachma