|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (229) Proza (3) Dziennik (5) Fotografia (7) Książki (1)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (50) | |
listopad zwija się w konwulsjach, wypluwa pianę z ust.
anorektyczne drzewa pochylają się nad wszechpłynącą breją,
która podmarza w nocy. liście spadają w letargu,
oczy wywróciły bielmem na wierzch.
zamaszyste cienie zostały śladem
po świetle, co jak smuga dymu znika
w szczelinach wysokich i pękających ścian.
choć nadmiar, nie można
kliknąć w samotność i zgłosić spamu.
2011.
ode mnie pozytywka :)
zgłoś
wyraźny i lekki :)
zgłoś
/ choć nadmiar, nie można kliknąć w samotność i zgłosić spamu. / w rzeczy samej ;)
zgłoś
dzięki wam bardzo :)
zgłoś
Świetna puenta:)
zgłoś