|
| agnieszka_n |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (229) Proza (3) Dziennik (5) Fotografia (7) Książki (1)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (50) | |
ranek jak zwykle brudnozielony,
chmury plują, a czas nie zapina
pasów bezpieczeństwa.
zabłocony autobus spóźnia się,
zmęczeni zdrapują z czół
wyblakłe sny. ktoś biegnie ulicą,
ma w siatce mleko i chleb.
potyka się o wykoślawione znaczenia
stojące na jednej nodze.
kałuże są zbyt ciasne
na różowe niebo,
a cukier trzeszczy w zębach.
w szarej gazecie znowu półprawdy
odmierzają naparstkiem.
ze światłem księżyca może przylecą motyle.
07.02.2011
faktycznie wycięte z szarości, ale pokazałaś że szarość ma wiele odcieni, mimo półprawd nas zalewających, mi się podoba
zgłoś
W Twojej szarej normalności, zawsze jest też miejsce na marzenia i optynizm. Podobają mi się te wersy, które rozchmurzają ten obraz jak : /ze światłem księżyca może przylecą motyle. / co do całego wiersza, jestem na tak :)
zgłoś
dodam jeszcze, to urzekające przesłanie, może apel /kałuże są zbyt ciasne na różowe niebo/ super :)
zgłoś
bardzo ciekawe obrazy kreślisz, bardzo. lubię poddać się takiej narracji w wierszu. zdecydowanie na tak'
zgłoś