|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (229) Proza (3) Dziennik (5) Fotografia (7) Książki (1)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (50) | |
Kiedy święci niebo zaplamią czernią,
wejdziemy na dach,
a owoce rozpalonych gwiazd dojrzeją.
Nim przyjdzie jesień w mokrych szpilkach
i w miodzie skąpie dni,
chcę rozłożyć ramiona i wyprostować rzęsy.
Moje ulice puste są i śliskie,
a palce nabrzmiały czerwienią...
16.08.2010
spróbowałabyś bez kursywy? mi osobiście lepiej by się czytało, mnie się podoba, takie poetyckie w obliczu współczesnych tworów różnych i zostawiałabym na "Moje ulice puste są i śliskie"
zgłoś
Bardzo dziękuję:) Chociaż ten ostatni wers miał podkreślać oczekiwania i pragnienia- ale cieszę się, że wiersz się podoba:)Pozdrawiam.
zgłoś
Witam Agnieszko , nie pamiętam czy miałam okazję czytać go już wcześniej , poprę Anię , napisz treść normalnie , najwyżej niektóre fragmenty wyróżnij kursywą , jeśli chodzi o treść mi podoba się w całości , moim zdaniem " a palce nabrzmiały czerwienią" są dopiero podsumowaniem pozdrawiam
zgłoś
Witajcie! Poprawiłam. Już jest bez kursywy;-) MIŁEGO DNIA:)...
zgłoś
zaczerwienia mnie ten wiersz
zgłoś
no coś ty ;) :)...
zgłoś