Czekając na jesień w parku

pozostały jeszcze tylko dwa morwowe drzewa
niższe w pamięci
przystępniejsze
lipcowo zmęczone nabrzmiewaniem owoców
wilgotną czernią
rzucają w trawę
czas zaplątywania jedwabnych nici babiego lata

Jarosław Jabrzemski
20 lipca 2011 o 00:31

Ładnie, ale rzeczywiście w pamięci niższe.

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
26 lipca 2011 o 10:34

Tak wynika z pomiarów. :) Pozdrawiam Krzysiek

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
20 lipca 2011 o 06:15

Uwielbiam morwy--u nas też nie za wiele:)Podoba mi się:)

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
26 lipca 2011 o 10:35

U nas zostały dwa drzewa, nie pamiętam czy było więcej. Co roku muszę zjeść kilka owoców, to już rytuał. Pozdrawiam Krzysiek

zgłoś

Istar
20 lipca 2011 o 07:49

niedosyt jakby czuję

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
26 lipca 2011 o 10:36

Niedosyt podobno jest zdrowszy. Pozdrawiam Krzysiek

zgłoś

Miladora
20 lipca 2011 o 19:44

Zagrał mi na pamięci i zobaczyłam swój własny obraz - też dwa drzewa usiane owocami, najpierw białymi i w miarę upływu lata coraz ciemniejszymi. Nawet smak mi się przypomniał. Dobrze jest znaleźć takie okienko w przeszłość. Dobrego, KKK. :)

zgłoś

Krzysztof Konrad Kurc
26 lipca 2011 o 10:46

Chyba nie można porównać smaku morw do innych owoców, nie wszyscy poznali ich smak. Ptaki dobrze wiedzą co dobre. :) Pozdrawiam Krzysiek

zgłoś

Emma B.
26 lipca 2011 o 11:23

odrobinkę tego smaku można znaleźć w czerwonych leśnych ostrężynach pod Luboniem (czernicach, ożynach - jak kto woli) ale to też smak sentymentalny

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
26 lipca 2011 o 11:08

Jadłam żółte i czarne--sok spływał po palcach i zawsze wracałam umorusana jak z lasu z jagód :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się