pozostały jeszcze tylko dwa morwowe drzewa
niższe w pamięci
przystępniejsze
lipcowo zmęczone nabrzmiewaniem owoców
wilgotną czernią
rzucają w trawę
czas zaplątywania jedwabnych nici babiego lata
pozostały jeszcze tylko dwa morwowe drzewa
niższe w pamięci
przystępniejsze
lipcowo zmęczone nabrzmiewaniem owoców
wilgotną czernią
rzucają w trawę
czas zaplątywania jedwabnych nici babiego lata
Ładnie, ale rzeczywiście w pamięci niższe.
zgłoś
Tak wynika z pomiarów. :) Pozdrawiam Krzysiek
zgłoś
Uwielbiam morwy--u nas też nie za wiele:)Podoba mi się:)
zgłoś
U nas zostały dwa drzewa, nie pamiętam czy było więcej. Co roku muszę zjeść kilka owoców, to już rytuał. Pozdrawiam Krzysiek
zgłoś
niedosyt jakby czuję
zgłoś
Niedosyt podobno jest zdrowszy. Pozdrawiam Krzysiek
zgłoś
Zagrał mi na pamięci i zobaczyłam swój własny obraz - też dwa drzewa usiane owocami, najpierw białymi i w miarę upływu lata coraz ciemniejszymi. Nawet smak mi się przypomniał. Dobrze jest znaleźć takie okienko w przeszłość. Dobrego, KKK. :)
zgłoś
Chyba nie można porównać smaku morw do innych owoców, nie wszyscy poznali ich smak. Ptaki dobrze wiedzą co dobre. :) Pozdrawiam Krzysiek
zgłoś
odrobinkę tego smaku można znaleźć w czerwonych leśnych ostrężynach pod Luboniem (czernicach, ożynach - jak kto woli) ale to też smak sentymentalny
zgłoś
Jadłam żółte i czarne--sok spływał po palcach i zawsze wracałam umorusana jak z lasu z jagód :)
zgłoś