Skandale a sława

im więcej krytyki

tym bardziej działa
na ich korzyść

oni tylko zacierają ręce

lepiej śpią
gdy są na pierwszych stronach

gazet

Jerzy Woliński
10 czerwca 2011 o 06:59

Naga, ale smutna i "wesoła' rzeczywistość.

zgłoś

Magdala
10 czerwca 2011 o 08:03

jak wszystkie vipy i celebryci. :)) pozdo.

zgłoś

JoT Eff
10 czerwca 2011 o 08:05

nie wiadomo, Aniu. Jeśli nie jesteś celebrytką nie możesz o tym wiedzieć, ale może jesteś?

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 09:26

Na tym przykładzie zrozumiałam, że nawet krytyka wspiera---najważniejsze jest aby pokochac siebie i doświadczac życia po swojemu i nie przejmowac się niczym. Może powinnam to jakoś dopisac, ale zostawiłam to czytelnikowi:)

zgłoś

JoT Eff
10 czerwca 2011 o 13:39

Nie wierzę, że jest choć jedna osoba na tym świecie, która nie przejmuje się niczym, Aniu. Myślę, że to wrażenie to sprawa hierarchii rzeczy, które są dla nas ważne.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 13:49

Kim Jo--są takie osoby i to nie jedna..Kiedy człowiek odkryje kim jest--wtedy już tylko żyje, a może nareszcie żyje:) Dla mnie to jest bliski temat--ponieważ też uwolnłam się od wszystkich zakazów i nakazów:)

zgłoś

Slawrys
10 czerwca 2011 o 08:13

bardzo trafne

zgłoś

issa
10 czerwca 2011 o 08:50

Heh, nie przepadam za publicystyką zrobioną na liryczne - czytając felieton upozowany na wiersz, czuję się za każdym razem trochę jak kobieta, która spodziewała się seksu, a usłyszała instrukcję obsługi piły tarczowej. Tu dodatkowo jakoś się zaniepokoiłam. Wcale nie trzeba naciągać wewnątrztekstowych faktów, by doszukać się powinowactw z bezdomnymi wśród gazet. Może niezamierzone, jednak wtedy tekst/język działa za plecami autorki, jak chce, i nie umiałby wykluczyć żadną miarą takiej konstelacji skojarzeń. I niby fajnie - oto celebryta ze złudzeniami przynależności do świata i ważności. Tyle że, jednemu detal, drugiemu nie, przecież zwersyfikowana opinia jest z intencją piętnowania, więc się raczej gubię w zawiłości szczytnych celów. (Mz) niefortunny/nietrafny układ słów. Dobrego.

zgłoś

issa
10 czerwca 2011 o 08:53

P.s. Plus ścieżka wahań w ślad za poprzedniczką: "Jeśli nie jesteś celebrytką, nie możesz o tym wiedzieć, ale może jesteś?". Skąd ta pewność? - chciałoby się pytać.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 09:19

Piszę pozytywnie--skoro na ich korzyść . Konkretnie chodziło mi o to, że krytyka wspiera gdy się zaciera ręce, a nie wpada w dołek:) Uważam że w życiu to też działa--nawet kiedy nie jest się celebrytem:) Wszechświat (wahadła)bardzo wspierają silnych i pewnych siebie ludzi:) Może jeszcze nie potrawię tego napisać aż tak czytelnie, ale? próbuję-hihi. No i bardzo polecam pokochanie siebie:)

zgłoś

issa
10 czerwca 2011 o 10:23

:) Na jeże-mustangi, zaciekawiające jak diabli to, co mówisz. Chyba po Twoim komencie zgubiłam się całkiem;d Znaczy, na podstawie samego tekstu nie wpadłabym na autorską interpretację, choćbym się tysiąc razy przekręciła wokół własnych osi. Może się wydawać, że wszystkie użyte tutaj wyrażenia kontekstowo kierują ku negatywom: "zacierać ręce" na "skandal"? A po jakiego gnoma? Na "krytykę"? Okej. Tyle że w miejscowym otoczeniu ma być to krytyka, której skutkiem jest skandal, czyli bicie piany raczej niż konkret "minimum środków, maksimum celu". Wg mnie taka radocha to dawanie energii - parze w gwizdek. No ale co kto lubi. "Lepiej śpią"? Mam czytać, powiadasz, w pozytywie? Czemu miałabym przyjąć, że zamykanie oczu, kiedy jest się na pierwszych stronach gazet, to jakiś szczególnie rajcujący motyw:)? Lub czemu niby miałabym uzależniać spokój mojego snu od języków innych ludzi? Czy aktywności zawodowej dziennikarzy? Też nie wiem. Silny i pewny siebie? Okej, jak najbardziej. Sama dla siebie jednak szukałabym kołysanek niekoniecznie na pierwszych stronach gazet. Pokochanie siebie? No, jak najbardziej. Jak się kocha, akumulator może się spokojnie obchodzić bez skandalu, heh. Itd. Sorry, rozgadałam się, ale to naprawdę interesujący fenomen;d Dobrego dnia.

zgłoś

przemubik
10 czerwca 2011 o 10:25

ciekawe co by Kurt Cobain - ś.p. wokalista Nirvany ci na to odpowiedział:) według mnie sława to miecz obusieczny...

zgłoś

issa
10 czerwca 2011 o 10:39

"według mnie sława to miecz obusieczny..." Ano. I dzięki temu, co powiedziałeś, chyba wreszcie doprecyzowałam sobie i mogłam wyjęzyczyć, co mnie tutaj tak naprawdę gubi. Jednostronność. Jednoznaczność. Nierównowaga. Cień staje się czymś, co można olać lub traktować narzędziowo, bagatelizująco tylko jako cycek dla własnych systemów. A z mojego punktu widzenia światło bez cienia - to raczej, hm, nieobiecujący układ. "Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły".

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 13:44

przemubik, skoro ś.p--to raczej nic już nie powie.. Zresztą życie to tylko doświadczenia:)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 16:13

Issa--napisałaś-cyt: A z mojego punktu widzenia światło bez cienia - to raczej, hm, nieobiecujący układ. "Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły". Jaką prawdę tutaj zawarłaś. Moją prawdę.. Ciemnośc jest światłem--tak najkrócej mówiąc:) I dlatego już pogubiłam się w Twoich komentarzach. Raz mi pasują na 100 a raz muszę się nad nimi zastanawiac, ale i tak uważam że to tylko doświadczenie:) Pozdrawiam cieplutko:)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 13:35

Może powinnam zmienic puentę na:" i mają wszystko w dupie--przynajmniej wiedzą że żyją".Może byłoby bardziej czytelne--mocne. Napisałam tak jak to widzę i czuję. Faktyczne, teraz komentarze namieszały mi w głowie- a ja stwierdziłam tylko fakty, które działają:)

zgłoś

Jerzy Woliński
10 czerwca 2011 o 13:41

to mam dla ciebie maki dla odpręzenia,miłego.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 13:41

Uważam też ,że jeżeli coś nas dotyka ( np.plotka) wtedy wystarczy zacierac ręce z radochy( większośc wpada w nie potrzebne nerwy) --zadziała to na naszą korzyśc :) A odbije się negatywnie tam skąd przyszła:)

zgłoś

JoT Eff
10 czerwca 2011 o 13:46

Też nie byłabym tego taka pewne, są plotki, które bardzo krzywdzą, pociągają za sobą konsekwencje.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 16:17

Kim Jo-- jestem pewna na 100 że pociągają tylko (pesymistów) Pewnych siebie nic nie boli , więc z czasem się od tego uwolnią:)

zgłoś

Miladora
10 czerwca 2011 o 13:53

A można to też przeczytać jako przyczynek do historii rodzaju ludzkiego. Wpadnięcie w pewne tryby, które już potem wszystko napędza. W mechanizm samokreacji. Lepiej, żeby mówiono, nawet źle, niż w ogóle. Inna sprawa, że przestrzeń, którą otworzyła Kipu-Issa, bardzo przypadła mi do smaku. Wychodzi na to, że moneta zawsze ma awers i rewers. ;)))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 16:20

Miladoro--napisałaś o wpadnięciu w pewne tryby.Dokładnie o to mi chodziło.. To są tz. wahadła które wspierają silnych i pewnych siebie:)

zgłoś

Withkacy
10 czerwca 2011 o 16:27

Czy krytykanctwo jest tym samym co mądrość? Czasem An, mylimy et pojęcia. Jeżeli ktoś umie krytykować, to jeszcze wcale nie znaczy, że ma możliwości, a tym bardziej umiejętności, by stworzyć coś co ma prawdziwą wartość. Powiedzmy, że ktoś potrafi obrzucić ścianę błotem. Czy jest to równoznaczne z tym, ze umie ja także zbudować od fundamentów? Do budowy potrzeba cegieł, zaprawy, pionu, kielni a przede wszystkim umiejętności. Do krytyki zaś, wystarczy błoto w sercu i błoto na języku. I niestety, wielu posiada go w nadmiarze – więc musza nim rzucać, bo w przeciwnym razie, utopiliby się we własnej nadprodukcji. Pozdrawiam. /wiersz pasowałoby troszkę wzbogacić/

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
10 czerwca 2011 o 19:05

Witku--właśnie o to mi chodzi, żeby nie przejmować się krytyką tylko żyć. Świat nas wtedy wspiera--nawet jeżeli coś robimy nie tak ( według innych, czy według jakiś zasad:)Myślałam że ten przykład w wierszu to pokazał, ale muszę jeszcze nad tym popracowac:)

zgłoś

Mirek Dębogórski
10 czerwca 2011 o 20:16

No są Tacy. Pozdrawiam

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się