28 października 2011
poemat wszechubliżający
czyli
poradnik jak ubliżyć bliźniemu
a potem z tym żyć.
ubliżyłem ci ja twemu psu,
twojej gazecie,
twojemu gilowi w pełnym gilów nosie,
twojej piwnicy, parterowi i wszystkim piętrom twoim
od góry do dołu i z powrotem.
twojemu strumieniowi pomarańczowego moczu
(coś ty jadł?) a jakże - ubliżyłem,
ubliżyłem też twojej maszynce do golenia pod pachami
- tępa i niemyta była, ale po dwuznacznym ubliżeniu,
jakby nowe nieubliżone życie w nią wstąpiło,
twojemu ulubionemu serialowi tuż przed teleekspressem,
ubliżyłem na krechę i w ratach.
twojemu prezesowi z jedynie słusznej partii też ubliżyłem,
a co? miał pozostać w niezauważalnym nieubliżeniu?
ubliżyłem również deszczowej chmurze
nad twoim ubliżonym kominem,
świerszczowi ubliżyłem, mrówce - patronce ubliżonych,
i całej twojej kolekcji karaluchów.
o! tym to dopiero ubliżyłem. aż się zmęczyłem!
ubliżeniu twojemu ubliżyłem osobno, onoż tak zasługiwało,
że je ubliżliwie wyróżniłem.
jakby się dobrze przyjrzeć,
to ubliżyłem całemu twojemu wszechświatowi.
i wiesz co?
mam się ubliżająco dobrze.
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta
7 lutego 2026
Toya
7 lutego 2026
Yaro
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
dobrosław77
6 lutego 2026
Misiek
6 lutego 2026
Jaga
6 lutego 2026
wiesiek